Rozwiążcie go

Rozwiążcie go to kazanie na Zaduszki (2 listopada – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych) wygłoszone w Coventry

0:00

polecenie - to jest warte twojej uwagi...

CZY PRZECZYTAŁEŚ JUŻ CAŁE PISMO ŚWIĘTE?
PRÓBOWAŁEŚ I NIE UDAWAŁO SIĘ?
A MOŻE PRZECZYTAŁEŚ I... NIC NIE PAMIĘTASZ?
PRAWDOPODOBNIE ŹLE SIĘ ZA TO ZABRAŁEŚ!

bezpłatny poradnik

Pozwól, że pokażę ci jak się zabrać do czytania całej Biblii. Unikniesz w ten sposób dwóch powszechnych błędów oraz poznasz właściwą metodę.

Na koniec otrzymasz bezpłatny poradnik (PDF) do osobistego wykorzystania

Kliknij i POZNAJ SZCZEGÓŁY [kliknij tutaj]


2 myśli w temacie “Rozwiążcie go

  1. We wrześniu zeszłego roku zmarła moja Mama. Nie była dobra matką. Poziom mojej niechęci, pretensji do niej, za Jej życia był ogromny. Raniła mnie bardzo i odrzucała, a ja zaplątałam się w życiu.
    Na dodatek, okazało się że przez ostatnie lata Jej życia, musiałam z Nią zamieszkać i się nią zaopiekować, gdy była w pełni fizycznie niepełnosprawna.
    Mama słuchała wiecznie telewizji TRWAM, klepała koronki i straszyła mnie wiecznym potępieniem. Nie byłam wówczas zbyt praktykująca, ale gdy było bardzo źle – chodzi o moje uczucia, jakoś tam po swojemu poprosiłam Boga o pomoc.
    Gdy Mama mówiła, że skończę w piekle, mówiłam „Wszędzie byle nie tam, gdzie ty”. I nagle przyszła do mnie skądś taka myśl, że największą pomstą za moje cierpienie byłoby, gdybym wsadziła Matkę do Nieba – a tam zrozumiałaby, co zrobiła i wówczas poczułaby, jak bardzo mnie zraniła.
    Ponieważ, jak mówię Mama klepała pacierze i powtarzała, że jak wierzy w Jezusa to wszystko jest załatwione i pójdzie do Nieba, zaczęłam z nią rozmawiać o potrzebie przebaczenia.
    Mama powiedziała: „to przebacz mi”. Ja odpowiedziałam, bo tak poczułam, że ja bez problemu jej przebaczam, ale moje przebaczenie nie będzie miało dla Niej żadnego znaczenia, dopóki nie powie za co chce mojego przebaczenia. Taką rozmowę toczyłyśmy wielokrotnie, Mama coraz mnie natarczywie mówiła przebacz Mi, zwłaszcza, że ja mówiłam że moje przebaczenie ma, ale żeby z niego skorzystać … itd.
    Aż wreszcie Mama nagle zmarła w sobotni poranek.
    Oczywiście byłam w szoku – pierwszy raz widziałam osobę zmarłą, to była moja Matka i te rzeczy. Ale jednocześnie odczułam silną opiekuńczą Obecność. Tak silną, tak ciepłą i bezpieczną, że odprawiłam z domu rodzinę, aby jak najszybciej zostać sama. Wieczorem Obecność powiedziała do mnie głosem mojej Mamy „Rozumiem”, a ja pomyślałam „Pokój między nami” i zasnęłam spokojnie, czując jak gdyby ktoś mnie przytulił.
    Następnego dnia, rankiem po obudzeniu przysnęłam jeszcze na chwilę i zobaczyłam moją Mamę jako młodą tańczącą dziewczynę, zalaną złotym, ciepły światłem. Wiedziałam, że jest w Niebie.
    Na pogrzebie Mamy, Jej przyjaciółka opowiadała o geście odrzucania głowy, który Mama miała w młodości. Właśnie taki gest, którego ja nie znałam ze swojego życia, uczyniła zalana światłem młoda dziewczyna, zanim pomachała do mnie ręką.
    Po śmierci mojej Mamy nie uroniłam ani jednej łzy, nie poczułam żadnego żalu. Wspominam zagubioną kobietę, która po prostu nie potrafiła być dobrą matką. I gdy myślę, że jest w Niebie czuję spokój, bo wiem że będzie prosić Boga o łaski dla mnie. Miedzy nami jest Boży Pokój.
    Jednak, mimo że czułam że to co czuję jest dobre, dziwnie się czułam, gdy wszyscy dookoła oczekiwali ode mnie innych reakcji i zachowania.
    Bardzo dziękuję o. Adamie za to kazanie.

  2. To, że zmarłym jest już lepiej, to teza (?) powtarzalna. Ale nowatorskość kazań o.Adama polega właśnie na owym, nowym spojrzeniu. 2 listopada 2011 r. zmarła moja Matka. Najukochańsza istota. Minęły 3 lata ,a ja nie jestem jakimś singlem, mam rodzinę, 2 synów, będę dziadkiem i mimo to nie mogę się z tym pogodzić. Umierała w wielkim bólu, świadomie. Aż, albo tylko 2 tygodnie. Niespodziewanie, po z pozoru drobnej niedyspozycji. Miała przecież 84 lata, ale matka zawsze umiera za wcześnie. Próbuję się z tym pogodzić. Swoim życiem , wg ludzkiej miary, zasłużyła na raj. A mimo to, nie mogę się z tym pogodzić. Sam sobie tłumaczę, że w gruncie rzeczy to mój egoizm ją wiąże. Wspomniałem na wstępie o nowatorskim podejściu o.Adama: nigdy nie pomyślałem, że to ja mogę mieć wpływ na ich byt w niebiesiech; zawsze myślałem, że jest odwrotnie. Msza św. za duszę to jedna sprawa, ale że ja mogę odpuścić zmarłemu, o tym nie pomyślałem. Poza tym wielką wartością jest dla mnie nauka „źródłowa”; tu – że Hiob jako pierwszy wyszedł poza Szeol. Bóg zapłać o. Adamie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.